Większość wycieczek mija to miejsce ze spuszczoną głową. A Wy? Czy patrzycie czasem w górę? Jeśli odpowiedź brzmi: niezbyt często, to szkoda, bo zdarza się, że niekiedy można dojrzeć coś naprawdę bardzo intrygującego!
O tym, jak Canaletto maluje weduty
Kiedy w 1777 roku włoski malarz Bernardo Bellotto maluje obraz przedstawiający osiemnastowieczną ulicę Miodową nawet nie przypuszcza, że za 170 lat jego dzieło stanie się jedynym dokumentem, dzięki któremu będzie można odtworzyć wygląd Pałacu Branickich.
Obraz z widokiem ulicy Miodowej jest jednym z cyklu 26 wedut warszawskich namalowanych przez Canaletta na specjalne zamówienie króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Weduty to po prostu pejzaże miejskie przedstawiające widoki miasta - ogólne lub tylko fragmenty. Przy ich malowaniu artyści używali przyrządu optycznego zwanego camera obscura. Dzięki niemu weducista mógł dokładnie zarejestrować perspektywę i proporcje budynków. Polegało to na tym, że malarz kładł papier na szybie odbijającej odwrócony obraz widoku i odrysowywał go. Właściwy obraz malowany był już w pracowni. Cykl widoków Warszawy, czyli weduty warszawskie Canaletta znalazły się w specjalnie na ten cel przeznaczonej sali zwanej Prospektową. Dziś, w zrekonstruowanym Zamku Królewskim, sala ta nazywa się salą Canaletta i znajdują się w niej 22 z 24 wedut, które przetrwały do naszych czasów.
Na obrazie "Ulica Miodowa" Pałac Branickich znajduje się po prawej stronie:
Kiedy w 1777 roku włoski malarz Bernardo Bellotto maluje obraz przedstawiający osiemnastowieczną ulicę Miodową nawet nie przypuszcza, że za 170 lat jego dzieło stanie się jedynym dokumentem, dzięki któremu będzie można odtworzyć wygląd Pałacu Branickich.
Obraz z widokiem ulicy Miodowej jest jednym z cyklu 26 wedut warszawskich namalowanych przez Canaletta na specjalne zamówienie króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Weduty to po prostu pejzaże miejskie przedstawiające widoki miasta - ogólne lub tylko fragmenty. Przy ich malowaniu artyści używali przyrządu optycznego zwanego camera obscura. Dzięki niemu weducista mógł dokładnie zarejestrować perspektywę i proporcje budynków. Polegało to na tym, że malarz kładł papier na szybie odbijającej odwrócony obraz widoku i odrysowywał go. Właściwy obraz malowany był już w pracowni. Cykl widoków Warszawy, czyli weduty warszawskie Canaletta znalazły się w specjalnie na ten cel przeznaczonej sali zwanej Prospektową. Dziś, w zrekonstruowanym Zamku Królewskim, sala ta nazywa się salą Canaletta i znajdują się w niej 22 z 24 wedut, które przetrwały do naszych czasów.
Na obrazie "Ulica Miodowa" Pałac Branickich znajduje się po prawej stronie:
![]() |
| Canaletto "Ulica Miodowa" (1777 rok) |
Historia Pałacu Branickich w wielkim skrócie
Pałac Branickich został wybudowany w latach 40-tych XVIII wieku, a nazwę swą wywodzi od nazwiska pierwszego właściciela, którym był hetman wielki koronny Jan Klemens Branicki. Na przestrzeni dziejów pałac wielokrotnie zmieniał właścicieli i wygląd. Ale nie o tym, nie o tym. Oczywiście jeżeli kogoś z Was interesuje historia, jak pałac przechodził z rąk do rąk, to może poczytać o tym w wersji krótszej lub obszerniejszej.
We wrześniu 1939 roku Pałac Branickich został zbombardowany i całkowicie spłonął. A to, co ocalało zawaliło się w czasie Powstania Warszawskiego. Właśnie wtedy pod gruzami prawej oficyny zginęli żołnierze batalionu "Gustaw".
Na pierwszym planie ruiny Pałacu Branickich we wrześniu 1939 roku.
W tle kolumna Zygmunta i wypalony Zamek Królewski.
Po wojnie, w latach 1948-1949, ówczesny właściciel pałacu Franciszek Salezy Potocki odbudował oficynę od strony Podwala i Senatorskiej. Mógł to zrobić po tym, jak 23 lipca 1947 roku Urząd Likwidacyjny przywrócił mu prawa do pałacu. Potocki planował również odbudować sam pałac, zaczął nawet zbierać fundusze na ten cel sprzedając np. działki przy ulicy Sobieskiego. Jednak już w trakcie budowy w 1949 roku odebrano mu prawa do pałacu na podstawie "Dekretu z dnia 26 października 1945 r. o własności i użytkowaniu gruntów na obszarze m. st. Warszawy".
I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że odtworzył go razem z attyką i rzeźbami, których w rzeczywistości na pałacu nie było. Canaletto je po prostu domalował. Nie wiadomo, czy był to tylko zabieg estetyczny, czy jakiś projekt Belotta dotyczący udekorowania pałacu w rzeczywistości. W każdym razie Canaletto znany był z tego, że lubił swoje obrazy upiększać dodatkowymi elementami.
współczesny wygląd Pałacu Branickich (2013)
Ale to jeszcze nie wszystkie ciekawostki. Oprócz małpy, na attyce znajduje się jeszcze jedna bardzo intrygująca rzeźba. Wygląda trochę, jak skrzyżowanie psa ze smokiem, a u jej nóg siedzi żaba sięgająca do medalionu, który pół smok pół pies ma zawieszony na szyi:
Co oznaczają te symbole? Nie wiadomo. Ta zagadka pozostaje jeszcze do rozwiązania :)
Inne ciekawostki związane z Pałacem Branickich i malarzem Canaletto:
1. Na obrazie z ulicą Miodową widać osiemnastowieczną tabliczkę z nazwą ulicy. Wówczas były to kamienne tablice z wyrytą nazwą.
2. Od 1818 roku w Pałacyku Puzynowskim (Podwale 5) działała założona przez kupców greckich kaplica prawosławna, która funkcjonowała niezmiennie aż do 1944 roku. Ponownie cerkiew w tym miejscu pojawiła się dopiero w 2002 roku, kiedy to PAKP odzyskał prawa do posesji (w linku przejmujące wspomnienia sanitariuszek z baonu Gustaw)
3. W XIX wieku na parterze części głównej Pałacu Branickich (z wejściem od Miodowej) mieściła się restauracja Szymona Covota, która słynęła m.in. z urządzenia zwanego Kosmoramą. W Kosmramie pokazywano widoki miast za pomocą szkieł powiększających.4. Obrazy Canaletta były również podstawą do rekonstrukcji innych zabytków, takich jak: Pałac Krasińskich, Pałac Biskupów Krakowskich i kamienica Ignacego Nowickiego (zwana również kamienicą Johna).
5. Od 2008 roku na Krakowskim Przedmieściu znajdują się zatopione w kubikach reprodukcje czterech obrazów Canaletta z widokami Traktu Królewskiego. Dzięki nim stojąc na ulicy można porównać jej współczesny wygląd z osiemnastowiecznym.
zdjęcia współczesne: Marcin Kwil
zdjęcie archiwalne: warsawtour.pl
obraz Canaletta: wikipedia





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz